title

10 rad, które warto wysłuchać

Kiedy spada na nas wiadomość o jakiejkolwiek chorobie w rodzinie, pamiętajmy, że w takich okolicznościach każdy ma prawo do własnych reakcji. Dotyczy to zarówno pacjenta, jak i jego bliskich. Większość z nas zazwyczaj podobnie reaguje na wieść o chorobie, nie wszyscy jednak okazują swoje emocje czy uczucia w jednakowy sposób. Tutaj nie ma lepszych ani gorszych, każdy jest po prostu inny.

 

1. Kiedy już minie szok wywołany otrzymaną informacją i odzyskamy względną równowagę, warto spróbować spojrzeć na całą sytuację z perspektywy nadprzyrodzonej. Czyli wyjść poza doczesny, czysto ludzki, wymiar i zaprosić Boga, by towarzyszył nam na tym etapie drogi.
Jeżeli nie wierzymy w Boga, może to właściwy moment, aby wejść w przestrzeń wiary. Kiedy kroczymy z Bogiem za rękę ten trudny proces wygląda inaczej niż wtedy, gdy zdajemy się wyłącznie na własne siły.

 

2. Bóg nie kładzie na nasze barki większego ciężaru od tego, jaki jesteśmy w stanie unieść. Trzymajmy się ślepo tego zdania. Prawie zawsze chory zdumiewa nas niezwykłą siłą, niezrozumiałą i niewytłumaczalną dla nas, podczas gdy bliscy przeżywają prawdziwy dramat, czują się słabi i bezradni.

 

3. Źródłem łaski jest ta konkretna sytuacja, a nie nasze wyobrażenia o niej. Dlatego właśnie musimy bardzo czuwać nad kierunkiem, w jakim wędrują nasze myśli. Mogą one bowiem stać się naszym najgorszym wrogiem. Ponieważ mają moc wyssać z nas wszystkie siły, sparaliżować nas i powstrzymać przed postawieniem kolejnego kroku na tej trudnej ścieżce oraz wypełnieniem tego, czego oczekuje od nas Bóg.
Wszelką chorobę należy przeżywać nie wybiegając do przodu poza dany dzień, pamiętając, że każdy dzień ma dość swojej biedy. Mam na myśli to, aby nie zastanawiać się co przyniesie przyszłość i nie zadręczać się, snując jak najgorsze scenariusze.

 

4. Trwajmy przy chorym w postawie wdzięczności. Pamiętajmy, że opieka nad chorym członkiem rodziny to prawdziwy przywilej i zaszczyt. Towarzyszenie mu w chorobie jest wspaniałym dziełem miłosierdzia i okazją do wzrastania w łasce i miłości Boga.

 

5. Wzrastanie w pokorze. Kiedy w chorobie dotknięci własną słabością lub niemocą fizyczną powierzamy się w ręce krewnych i przyjaciół, ma wtedy miejsce jeden z największych aktów pokory, ponieważ pozostając w potrzebie, pozwalamy bliźnim nam służyć. Należy chętnie przyjmować płynącą od najbliższych pomoc, ponieważ w ten sposób pomagamy im wzrastać w miłości i dajemy im satysfakcję z pełnienia służebnej roli.
Ponadto umożliwiamy, by nasza choroba stała się dla nich przestrzenią błogosławieństwa i łaski. Jeżeli to właśnie my opiekujemy się chorym w rodzinie, warto szczerze mówić o swoich możliwościach i ograniczeniach, koniecznie w postawie miłości i pokory przyznawać się do zmęczenia, towarzyszącego nam stresu czy potrzeby odpoczynku. Nigdy jednak nie wolno nam użalać się nad sobą.

 

6. Życie nadal płynie swoim torem i my musimy żyć dalej. To prawda, że nieustannie wspieramy chorego, nie możemy jednak zapominać, że poza rzeczywistością choroby toczy się normalne życie.Niezwykle ważne jest, abyśmy nie rezygnowali z własnych planów, starając się odnaleźć w nowej sytuacji. Ze względu na zaistniałe okoliczności musimy po prostu rozejrzeć się za innym sposobem na ich wykonanie.
Sam fakt, że teraz towarzyszymy komuś bliskiemu na drodze naznaczonej chorobą, nie powinien być przeszkodą w podejmowaniu różnych projektów, realizacji planów czy marzeń – zawsze oczywiście z uwzględnieniem realnych ograniczeń wpisanych w rzeczywistość choroby w rodzinie.

 

7. Cierpliwie powtarzane słowa otuchy przepełnione miłością:Jestem tu dla ciebie, ponieważ jesteś dla mnie ważny i ponieważ cię kocham. Dziękuję, że pozwalasz mi trwać przy sobie, niezależnie od tego czy akurat masz dobry nastrój czy cierpisz, czy tryskasz radością czy też czujesz się wyczerpany. To dla mnie zaszczyt.
Często to jedyne słowa, których chory potrzebuje. Chodzi o to, by zapewniać go, że może na nas polegać i że nie opuścimy go w tej pełnej łez i bólu wędrówce.

 

8. Wejść głębiej w temat. Przyjąwszy rolę opiekuna warto poszukać informacji na temat kolejnych stadiów choroby, z jakimi nasz bliski będzie musiał się zmierzyć.
Godna polecenia jest książka Koło życia autorstwa Elisabeth Kübler-Ross, amerykańskiej psychiatry szwajcarskiego pochodzenia, opisująca etapy, przez które przechodzi terminalnie chory pacjent, takie jak: zaprzeczenie, gniew, negocjacja, załamanie (depresja) i akceptacja, niekoniecznie we wspomnianej kolejności. Przedstawiony model analogicznie dotyczy osób doświadczających starty swoich bliskich.

 

9. Zadbajmy o przyjemną atmosferę, zarówno w zaciszu domowym, jak i w trakcie rodzinnych spotkań. Nie pozwólmy, aby choroba zaczęła dominować w naszych rozmowach, ani by zajęła centralne miejsce w naszym życiu. Jest przecież tyle innych ciekawych tematów do omówienia…

 

10. Świadomość własnych uczuć.Zarówno pacjent, jak i osoby z jego otoczenia muszą nauczyć się wyrażać swoje uczucia, wątpliwości, rozterki, obawy czy oczekiwania. Powinni dzielić się swoimi odczuciami, przemyśleniami, obserwacjami na temat tego, jak choroba na nich wpływa, co zmieniła w ich życiu.
Warto rozumieć jakie znaczenie każdy z nas nadaje cierpieniu i nauczyć się opowiadać o tym, co aktualnie przeżywamy. Najlepszą sposobnością do takiej wymiany doświadczeń i wejścia w świat drugiej osoby jest zwyczajna rozmowa. Wtedy uda nam się ubrać w słowa to, co się dzieje w naszym wnętrzu: Boję się, ponieważ nie wiem, co mnie czeka w tej chorobie. To na chorobę jestem zły, nie na ciebie, ponieważ kocham cię nad życie…

 

 

Na koniec pamiętajmy, że nie wolno nam lekceważyć sygnałów, jakie wysyła nam mózg pacjenta. Jeżeli nasz bliski czuje się zmęczony lub cierpi, oznacza to, że pora na odpoczynek. Jeżeli pragniemy otoczyć chorego odpowiednią opieką i być dla niego autentycznym wsparciem, zawsze musimy słuchać, co mówi nam jego ciało.

za https://pl.aleteia.org/