title

Ćwiczenie cierpliwości

Byłam zawsze cierpliwa, według innych i siebie samej. Potem jednak zostałam mamą… Cóż, mówią, że cnoty wypróbowuje się właśnie na polu bitwy. W tej matczynej walce pomagają mi trzy ćwiczenia, które każdy może wykorzystać.

 

„Człowiek cierpliwy to człowiek znoszący wszelkie przeciwności w perspektywie oczekiwania na poprawę przyszłych dni jakoby obietnicy, ale nie w oderwaniu od ponoszenia trudu codzienności, a raczej właśnie przez jego ponoszenie wyraża swą doskonałość w postawie cierpliwości” – tak dumnie brzmi definicja ze Słownika Języka Polskiego. Dla nas są tu dwa istotne wyrażenia: ponoszenie trudu codzienności i oczekiwanie na poprawę.

 

 

Widzimy z jednej strony trud, coś, co rozciąga nasze serce do granic wytrzymałości, jednocześnie je po prostu rozszerzając, a z drugiej strony jest w tym niegasnąca nadzieja. Czekamy bowiem na to, że sytuacja, w której jesteśmy – zmieni się na lepsze.
I tak oto, za jakiś czas, nasze dzieci przestaną się bić i zajmą się zabawą, my będziemy bardziej wypoczęci, bo następnej nocy prawdopodobnie się wyśpimy, spóźniona osoba dotrze na spotkanie. W tym czasie, na teraz, obok nadziei, mamy ponieść trud codzienności, tej konkretnej sytuacji, w której jesteśmy. Tylko jak to zrobić? Jak opanować emocje i mieć na to siłę?

 

Ćwiczeń na cierpliwość pewnie jest więcej, ale podaję tylko te, które sama przetestowałam. Nie każde można zawsze zastosować, więc warto zapamiętać więcej niż jedno.

 

Liczenie do dziesięciu
Testowałam to szczególnie w czasie narzeczeństwa. Kiedy mój ówczesny narzeczony denerwował mnie jakimś zachowaniem lub tym, co mówił, zaczynałam liczyć na głos. Odpowiadałam dopiero, jak doliczyłam do dziesięciu.

Może to głupio brzmi, ale bardzo nam pomogło. Zanim coś powiedziałam, moje emocje opadały i odpowiadałam już spokojnie. Mój luby też to przejął. Szybko dzięki temu wyłapaliśmy „zapalne” tematy w naszych rozmowach, czy obszary naszych zranień.

I to praca w obszarze emocji bardzo nam pomogła we wzajemnej cierpliwości. Cierpliwość „przyszła” ze zrozumieniem siebie. To liczenie często też nas po prostu bawiło… I tu przechodzimy do kolejnego sposobu:

 

Humor
Coś bardzo zaczyna Cię denerwować? Poszukaj humoru w całej sytuacji. Podpatrzyłam to u męża. Kiedy mój synek się niecierpliwi i wystawia nas na próbę, mój mąż opowiada żart sytuacyjny albo jakąś historyjkę.

Emocje opadają i na spokojnie przegadujemy problem. Zaczęłam to praktykować i częściej świętuję zwycięstwo. Nawet ks. Tadeusz Dajczer w „Rozważaniach o wierze” pisał, że humor „egzorcyzmuje”. W miarę ćwiczenia się w tym punkcie, idzie coraz łatwiej.

 

 

Modlitwa
Jakiś ksiądz mimochodem powiedział mi, że o cierpliwość to się muszę modlić, ot co. Nie wiem, czy zdawał sobie sprawę, że jego radę potraktuję arcypoważnie. Modliłam się i miałam wrażenie, że mnie ta łaska chyba… nie dotyczy. „No, coś tu jest… nie tak. Dlaczego Jezus mnie nie wysłuchuje?”.

I o co chodziło? Szukałam cierpliwości, jako dowodu swojej doskonałości: daję radę, jestem cierpliwa, mimo takich trudności! Och, ja doskonała! Cierpliwość to jednak cecha miłości. Tam, gdzie nie ma cierpliwości, nie ma miłości.
Czy zatem chciałam być bardziej cierpliwa, by bardziej kochać? By dawać dowód, że bardziej kocham? Okazało się, że nie. Zmieniłam swoje nastawienie i moją modlitwę: „Panie, daj mi ich bardziej kochać przez bycie cierpliwą”. W kryzysowych sytuacjach nie starałam się myśleć, że muszę być cierpliwa, spokojna, opanowana, jak z najlepszego poradnika pt. „Rewelacyjna mama”, ale, że chcę kochać moje dzieci. Efekt mnie zaskoczył: byłam cierpliwa – właśnie wtedy, gdy nie wymagałam od siebie doskonałej cierpliwości, która wieje chłodem precyzji spod cyrkla, ale wybierałam „kochanie” moich dzieci z ich nieładem, krzykiem i uporem.

I ostatnie dla każdego: wysypiaj się, jeśli możesz. Bez tego w dłuższej perspektywie inne ćwiczenia wyrzuć do kosza.

 

Marlena Bessman-Paliwoda

Za https://pl.aleteia.org/2018/01/04/jestes-niecierpliwy-te-3-cwiczenia-ci-pomoga/